HISTORIA TEATRU POLSKIEGO

Scena na Świebodzkim

historia Sceny na Świebodzkim

Wrocław, 30 listopada 1994 roku, godzina 19.00.

Po dwóch latach wyłączenia z pasażerskiego transportu kolejowego ze znajdującej się w centrum miasta stacji Dworzec Świebodzki znowu odjechała lokomotywa. Ze sceny i widowni potencjalni pasażerowie przyglądają się odjazdowi pociągu. Dopiero później powoli, ze zunifikowanego tłumu zaczynają się wyłaniać bohaterowie "Kasi z Heilbronu" Henryka von Kleista. [...] Jarocki wpisał swoje najnowsze przedstawienie w zupełnie nową, niezwykłą teatralną przestrzeń. Nie wyznaczył wyraźnej granicy pomiędzy scenografią a elementami teatralnej, a właściwie kolejowej, architektury. Przestrzeń gry wyodrębniona została umownie, podzielona amfiladą metalowych łuków. Przez wielkie okna, które utworzyły naturalny horyzont sceny, sączyło się wieczorne światło. Po raz pierwszy od wielu lat opustoszałe dworcowe budynki zatętniły życiem, po sali gimnastycznej i sklepie meblowym "Adam's" na Dworcu Świebodzkim zagościł Teatr Polski.

Co spowodowało tę odważną i wyjątkową inicjatywę ówczesnego Dyrektora Naczelnego i Artystycznego Teatru Jacka Wekslera? Na pewno zbieg okoliczności, spora intuicja i nieprawdopodobna determinacja. W nocy z 18 na 19 stycznia 1994 roku spłonęła doszczętnie Duża Scena Teatru Polskiego przy ul. G. Zapolskiej 3. Naruszona konstrukcja budynku wykluczała jakąkolwiek eksploatację. Możliwość grania jedynie na liczącej 260 miejsc Scenie Kameralnej Teatru przy ul. Świdnickiej 28 w praktyce oznaczała rezygnację na bliżej nieokreślony czas z większości ambitnych planów artystycznych, a w konsekwencji rozproszenie zespołu, którego osiągnięcia w sezonie 1993/94 uznane zostały przez krytyków na najwybitniejsze w kraju. Tuż po pożarze Teatr występował na sześciu gościnnych scenach, ale - głównie ze względów finansowych i logistyczno-technicznych - taka sytuacja nie mogła trwać długo. Decyzja Dyrektora, przychylność Dyrekcji PKP oraz władz miejskich i samorządowych spowodowała, że w trzy miesiące od podania informacji do wiadomości publicznej (wystąpienie Dyrektora 18 maja 1994 roku) przestrzeń byłego Dworca została zaadoptowana do potrzeb teatralnych jako zastępcza scena Teatru Polskiego.

Oszczędny i funkcjonalny projekt wykonał społecznie "specjalista od budowy teatrów" prof. Wiktor Jackiewicz - szef zespołu architektów projektujących odbudowę Dużej Sceny. Dla niego, tak jak dla większości ludzi kultury Wrocławia jasne było, że jeśli Teatr nie będzie miał swojej sceny przestanie grać. Całkowity koszt przebudowy ok. 1,5 mln. złotych wygospodarowano z Funduszu na Odbudowę Sceny przy Zapolskiej. Zmiana funkcji Dworca łączyła się z jego renowacją i przystosowaniem do nowych zadań bez naruszania jego zabytkowego charakteru. Wystarczyło "odciąć" część dawnego peronu i włączyć go do wnętrza skrzydła, bez naruszania samej architektonicznej substancji. Pod koniec lat 90. XX wieku to była jedyna scena w Polsce z zastosowaniem przemiennej przestrzeni scenicznej. Świebodzki został zaadoptowany tak, że stosownie do potrzeb i pomysłów inscenizatorów, można na nim swobodnie formować przestrzeń sceniczną i widownię (a także wydłużać "pole gry" o przestrzeń peronu, a nawet częściowo zdemontować ścianę i grać na świeżym powietrzu). Widownia może być rozmieszczona amfiteatralnie lub na równi z poziomem gry, może otaczać aktorów ze wszystkich stron albo zamykać ich w szpalerze umieszczonych naprzeciwko siebie rzędów. Wielofunkcyjność tej sceny, mogącej pomieścić do 200 osób, pozwala na realizację przedsięwzięć, gdzie indziej niemożliwych lub wymagających dużego nakładu środków do realizacji. Urządzenia klimatyzacyjne powieszone zostały pod sufitem i dzięki swoim kształtom i srebrzystemu kolorowi sprawiają niezwykłe wrażenie. W ten sposób udało się powołać do życia profesjonalne miejsce do tradycyjnych i awangardowych działań teatralnych.

Rekwizyty początkowo magazynowano w wagonach towarowych na oddalonej o 80 m bocznicy. Teraz przechowuje się je w niewykorzystywanej na rzecz spektakli części peronu. Scena na Świebodzkim poza profesjonalnym wyposażeniem technicznym, dysponuje garderobami, szatnią, sporym foyer i dużym - na ok. 200 samochodów - parkingiem. Jest także przygotowana do przyjmowania widzów niepełnosprawnych. Nakłady poniesione przez Teatr były rozliczane w czynszu. Przez dwa lata zarząd spółki w ogóle ich nie pobierał, potem Teatr płacił 144 tys. rocznie. To zadziwiające w dzisiejszej rzeczywistości mecenasowanie kulturze jest praktykowane prze PKP do dziś. Sala szczególnie przyciąga plastyków, filmowców, realizatorów recitali i kameralnych spektakli wymagających intymnego kontaktu aktora z widzem. A także artystów teatru dramatycznego tego formatu co Jerzy Jarocki, Krystian Lupa, Jerzy Grzegorzewski czy występujący gościnnie Eugenio Barba i Peter Brook. W 1996, po oddaniu do użytku Dużej Sceny, Scena na Świebodzkim jeszcze silniej zaakcentowała swoją awangardowość i eksperymentalność. To ona jest miejscem działań uruchomionego w 2000 roku Studia Młodej Reżyserii, a także powstałego dwa lata później Europejskiego Centrum Wymiany Kultur WROCŁAW-ŚWIEBODZKI.

Dworzec Świebodzki należy do zabytków klasy zero. Był drugim, po Dworcu Głównym, dworcem we Wrocławiu. Zbudowano go jak na ówczesne warunki bardzo szybko, w ciągu jednego roku i otworzono 28 października 1843 roku jako zwieńczenie Kolei Wrocławsko-Świdnicko-Świebodzkiej. Autorem projektu był inżynier Cochius. Dworzec składał się z zespołów parterowych budynków - poza częścią środkową wzniesioną do dwóch kondygnacji - utrzymanych w duchu późnego klasycyzmu. Dwa perony nakryte były daszkiem na kolumienkach. Osobno, tuż obok przy ul. Tęczowej zbudowano budynki administracji. W I połowie XIX wieku mieściła się tu prawdopodobnie bagażownia pierwszej wrocławskiej kolei wiedeńskiej. W 1868 roku zespół berlińskich architektów Waltera Kyllmanna i Adolfa Meydena oraz jednego wrocławskiego - Karola Lüdecke (wejście główne) rozpoczął przebudowę obiektu. Elewacje i wnętrza mają formy właściwe włoskiemu renesansowi i późnemu klasycyzmowi. Prace zakończono w 1874 roku. Budynek Dworca przykuwa uwagę przechodniów. Główny człon kompleksu oglądany od strony Placu Orląt Lwowskich ma kształt bębna otoczonego kolumnadą naśladującą styl joński (przypomina literę U). Elewacja środkowej części nawiązuje do schematu łuku triumfalnego wiodącego ku wnętrzu budynku. Zamyka ją u góry attyka balustradowa zwieńczona zegarem i personifikacjami Silesii i Pomeranii. Herby Wrocławia i Szczecina - bo linia, której Dworzec był końcem, miała połączyć oba miasta - "pieczęcie" Śląska i Pomorza wkomponowane są niżej, w płyciny fasady. Scena Teatru Polskiego zajmuje północne skrzydło budynku. Wejście do niego zdobią rzeźby Merkurego i bognii przemysłu Industrii umieszczone po obu stronach lokomotywy z datami 1842 (uruchomienie pierwszego dworca kolejowego na Śląsku) i 1870 (ukończenie budowy Świebodzkiego) - to jedna z najbardziej malowniczych grup alegorycznych we Wrocławiu. Uważne oko wypatrzy w niej także nawiązania do Górnictwa i Transportu Wodnego w postaci putt z kilofem i wiosłem w dłoniach.

W celu renowacji i zagospodarowania budynku Dyrekcja Okręgowa Kolei Państwowych we Wrocławiu oraz Przedsiębiorstwo Eksportu, Budownictwa i Usług Technicznych "Budexpol" Sp. z o. o. we Wrocławiu powołały w 1993 roku Agencję Towarowo-Handlową "Świebodzki" Sp. z o. o. Cały kompleks zajmuje powierzchnię 11 750 m² z kubaturą 54 487 m³. Scena Teatru Polskiego - 1 327 m², w tym scena z widownią - 358 m², zabudowa peronu - 236,91 m² oraz pomieszczenia pomocnicze - 732,17 m². Świebodzki położony jest 1 000 m od Rynku i 1 000 m od Dworca Głównego.

Szkoda tylko, że nie udało się zrealizować pomysłu, aby cały kompleks budynków dworcowych przy Placu Orląt Lwowskich zamienić w jedno, wielkie i różnorodne miejsce kulturalne Wrocławia. Stało się tak i niestety dzieje nadal - głównie za sprawą ogromnego targowiska, które w każdy weekend zagarnia schody i parking wokół Dworca, a ostatnio do użytku handlującym oddano także przykryte daszkiem perony - co gorsza również w dni powszednie.

Mimo to teatralna adaptacja fragmentu wrocławskiego Dworca Świebodzkiego to świetny przykład, jak twórczo wykorzystać obiekt nie pełniący już funkcji węzła komunikacyjnego. Choć może właściwiej należałoby napisać, jak zamienić funkcje komunikacyjne: z transportowej na dialog ze sztuką i żywymi ludźmi.

Joanna Biernacka

Tekst powstał z inspiracji Redaktor Naczelnej - Joanny Orlik i drukowany był w czasopiśmie "Autoportret. Pismo o dobrej przestrzeni" wydawanym przez Małopolski Instytut Kultury w Krakowie - J. B.

do góry